Dziwnów 08.07-22.07.2015

Hejka, dzisiaj mam dla was podsumowanie dwóch tygodni na wakacjach w Dziwnowie.
To były cudowne dwa tygodnie, lecz trochę tęskniłem za przyjaciółmi więc aż tak cudowne to nie było, oczywiście spędziłem czas aktywnie, nie siedziałem na telefonie, laptopie całymi dniami. Podzieliłem sobie tak że spędzę czas na plaży, mieście, lunaparku, porcie itp. a telefon i laptop wieczorem bym mógł porozmawiać z przyjaciółmi.


O 4:00 wstaliśmy i przez 30 minut braliśmy najpotrzebniejsze rzeczy gdyż spakowaliśmy się dzień przed i o 4:40 wsiedliśmy do Auta. Podróż była wyczerpująco długa, ja jeszcze spałem z kilka godzin w aucie. Niestety nie miałem słuchawek więc słuchanie muzyki w ogóle odpadało, na szczęście włączyliśmy radio i co tam prawda nie były pierwszej nowości hity ale nadawały ten wakacyjny klimat :)

O 10:40 byliśmy na miejscu, wzięliśmy dwa pokoje, więc miałem własny że tak powiem. Z racji że przyjeżdżamy tam co roku tereny znałem i poszedłem się przejść po mieście.


Strasznie spodobała mi się ta rzeźba, eksponat? nie wiem jak to nazwać.
Taka kreatywna i pod temat, nocą wygląda to jeszcze lepiej jak się świeci.

Potem poszedłem do mojej ulubionej budki z "zakręconymi frytkami"


Polecam wam Papryka i Mexicano <.< to pierwsze tylko dla tych co mają łagodne języki.

Potem poszedłem do lunaparku i zobaczyłem karuzelę na którą bałem się iść na dniach miasta. Owszem niższa była ale było to praktycznie to samo. Niestety strach mnie zblokował i nie poszedłem na nią pierwszego dnia. Potem wróciłem do pokoju - by się rozpakować i uporządkować rzeczy, wziąłem szybki prysznic i poszedłem na obiad.

Zjadłem sobie rosół, bo akurat na to mnie chęć wzięła i poszliśmy pospacerować czy coś się pozmieniało.
Po dość długiej podróży ja wróciłem do LunaParku, wszedłem na jedną atrakcję tak zwaną "breakdance"


Będąc na niej miałem wrażenie że zaraz uderzymy w tą ścianę co jest na zdjęciu w tle i mega szybko się kręciło. Ogólnie fajna atrakcja, siedziałem w tym lunaparku chyba do 22:00 aż pan z "boostera" powiedział
"Widzę że jesteś tu dość długo, chciałbyś się przejechać na boosterze"
Ja zawstydzony mówię że trochę się boje bo mam lęk wysokości, porozmawialiśmy trochę i powiedziałem że jutro spróbuje.

09.07
Kolejny dzień:
Rano poszedłem o 12:00 znów do tego lunaparku, kupiłem żeton na Boostera.


Lecz nie wchodziłem jeszcze na nią , poszedłem na obiad i na plażę popatrzeć na falę i jednocześnie odprężyć się zanim przełamałbym swój lęk. Dwie godziny spędziłem na plaży i poszedłem na chwileczkę do swojego Hotelu. Popatrzyłem na niebo mówiąc coś w myślach.


Wtedy wyszedłem już w stronę lunaparku, i pan kazał mi już tam wejść. Usiadłem koło takiej tarczy i zaraz obok mnie usiadła jakaś pani i za mną dwóch facetów. Zapięli zabezpieczenia i ja w głowie miałem tylko by mieć to za sobą. Karuzela ruszyła ja na samym początku się trzęsę ze strachu, lecz potem dało się przyzwyczaić.


Gdy zaczęło się kręcić w drugą stronę, ja głową w dół mogłem ujrzeć piękne morze bałtyckie. Mimo iż drugi kierunek kręcenia był gorszy to już wtedy się śmiałem niż się bałem. Wyszedłem z karuzeli byłem z siebie dumny że poradziłem sobie z lękiem wysokości, sam nie wierzyłem że to zrobiłem.
Niby 30 metrów to mało w podobieństwie do energylandi ale dla mnie nawet 4 piętro to dość wysoko, a nie każdy na takich atrakcjach zna reakcje swojego organizmu.
Tak czy siak postanowiłem że jeszcze na pewno na tą karuzelę pójdę :)

10.08
Następny dzień wybrałem się z rodziną do Wolińskiego parku narodowego i potem poszliśmy do tzw. Rezerwat Żubrów, Żubrownia nie wiem. Musieliśmy przejść przez 3km lasu więc dzień wcześniej kupiłem sobie słuchawki, przez co podróż była w przyjemnej atmosferze :)

Na miejscu udało mi się zrobić tylko dwa zdjęcia gdyż, genialny model z 2009r. jakim jest iPhone 3GS wyładował się przy 30%.



Próbowałem go kilkakrotnie uruchomić lecz bez skutku.
W Dziwnowie w hotelu dopiero udało się podłączyć telefon, więc chwilkę się podładował i poszedłem na spacer jakoś wieczorem potem pisałem całą noc ze znajomymi.

13.08
Ten dzień jest dniem niesamowitym gdyż odwiedził mnie kolega z podwórka i wreszcie się nie nudziłem, mogłem się spytać wreszcie co tam słychać z kim pogadać i opowiadałem mu kilka rzeczy.

Poszliśmy na zwodzony most gdyż akurat statek przepływał i chcieliśmy zobaczyć.



On musiał już wracać więc go podprowadziłem, i poszedłem sobie nad morze po chodzić.




14.08
Kolejny dzień jest tak jakby powtórką dnia drugiego gdyż po obiedzie znowu poszedłem do lunaparku tym razem bez wahania kupiłem żeton na Boostera :)


Podczas przejażdżki coś pękło (połamało) się w mojej kieszeni gdy zrobiło obrót głową w dół i uświadomiłem sobie że to były moje słuchawki xd

Po wyjściu z karuzeli natychmiastowo wyciągnąłem je z kieszeni i się nie myliłem, były to słuchawki xd
Grała tylko jedna więc musiałem jakoś z tym żyć.

Ogólnie to pozostałe dni spędziłem z rodziną więc nie mam co zbytnio opowiadać.

A dzisiaj to na tyle :) Napiszcie mi w komentarzu gdzie byliście na wakacjach, lub podeślijcie link z waszymi postami z wakacji.

A ja się żegnam i do zobaczenia :)

Daktylowsky 

Share:

1 komentarze

  1. Gratuluje przełamania strachu, ja bym się bała :)

    Świetny post!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest motywacją :)