środa, 10 maja 2017

01.05.2017 - Czwarte spotkanie z Kamilą

Hejka, dzisiaj nieco się rozpiszę, mam nadzieje że będzie warto ;)
Osobiście już 6 dni nic nie dodawałem więc najwyższa pora to zmienić.

Otóż maj jest szalony i to mega.
Pierwszego Maja o 4:00 szykowałem się na pociąg. Oczywiście wyjazd był o 5:27 ale z racji iż komunikacja nie kursowała musiałem się przejść pieszo. Jazdą pociągiem nie będę was zanudzać bo oprócz słuchania muzyki itp. nic się istotnego w sumie nie działo.

Kilka minut po siódmej byłem już we Wrocławiu i na peronie czekała na mnie Kamila. Już nie błądziłem się tylko czekałem tak jak kazała xd. Poszliśmy zjeść śniadanie... w KFC tak dieta fest xd
I Kamila sprawdziła pociąg na e-podróżnik i tutaj zaraz zrobię apel do twórcy tej strony czy aplikacji...

JAK JUŻ WYŚWIETLACIE ROZKŁAD WYŚWIETLAJCIE TEŻ W JAKIE DNI KURSUJĄ
Pociąg który miał być 7:54, nie miał racji bytu i następny był chyba bodajże o ósmej czy dziewiątej, postanowiliśmy już kupić bilety. W trakcie kupna były mega dziwne akcje o których jednak nie napisze. Poszliśmy chwilkę pod Silver Tower nie wiem chyba tak to się nazywa. I chwilę rozmawialiśmy, poprosiłem Kamilę o zrobienie zdjęcia.


Po zrobionym zdjęciu zaczęliśmy tak bardziej rozmawiać i zapomnieliśmy o pociągu który mieliśmy za kilka minut. Wsiedliśmy do pociągu który był czymś jakby intercity który miał nas zawieźć do Imbramowic. Dokładniej był to pociąg do Szklarskiej Poręby i przesiadka była w Jaworzynie Śląskiej gdyż Imbramowice pomijał. Gdy już dojechaliśmy, według genialnej strony "e-podróżnik" Pociąg miał być za 10 minut.


Podczas czekania zrobiło mi się albo zimno albo gorąco. Czekamy już chyba z 17 minut i nie wiemy co się dzieje z pociągiem... czekamy dalej i po 30 minutach przeczytaliśmy rozkład. RÓWNIEŻ NIE BYŁO TEGO POCIĄGU !! Następny był jakoś za godzinę więc poszliśmy do budynku trochę odpocząć. Przez 40 minut zacząłem narzekać gorzej niż baba xd, że albo mi zimno albo gorąco, albo że głodny albo że spragniony, albo że spać i tak w kółko. Kamila miała już pewnie dość tego jazgotu więc gdy tylko przyjechał nasz pociąg to zasuwałem i czekałem tylko aż wysiądę. Wreszcie po 5 godzinach łącznej podróży dojechaliśmy na miejsce ♥


Kamila zaprowadziła mnie do swojego domu, nie ukrywam byłem zmęczony podróżą ale byłem jednocześnie szczęśliwy i nie dowierzałem że naprawdę jestem w tym miejscu. Że przez 3 lata znajomości przez kabel zagoszczę u niej w domu, tak samo jak ona u mnie. Głupio mi było że dzień przed wyjazdem zamiast iść spać to imprezowałem, na spotkaniu pierwszy raz straciłem na wszystko chęć, co nigdy mi się to nie zdarza.

Kamila zaprowadziła mnie w piękne miejsce w okolicach Imbramowic, było tam jezioro, tama itp.
Miejsce było takie spokojne takie inne niż te jakie mam na co dzień, może dlatego że mieszkam w mieście ? Nie wiadomo.

Gdy rozmawialiśmy tak osobiście, miałem wrażenie że Kamila jest osobą która wie o mnie wszystko.

Nadeszła pora obiadu. W planach było spaghetti ale jednak wybiło nas coś z rytmu i mięliśmy ochotę na pierogi ruskie.
Oczywiście wydałem te "bogate" 6zł na worek. Kamila zagotowała wodę i wsadzała po jednym pierogu. Ja patrząc na to nie opierdzielałem się, wsypałem cały worek chlapiąc wrzątkiem dookoła. Przyszedł czas na masełko, mimo iż nie wiedziałem jak to zrobić kazałem jej na olej dać trochę masła. EFEKTY? WYSTRZAŁOWE... dosłownie. Kuchnia momentalnie zamieniła się w hawaje tyle że z aktywnym wulkanem xd.

Po skończonym "gotowaniu" i walce o przetrwanie, (bo inaczej się tego nie da nazwać xd) zjedliśmy nasz obiad. Po jakimś czasie gdy spędzaliśmy jeszcze trochę czasu ja przysnąłem na jakiś okres czasu, a potem zaczął mnie boleć brzuch. Okazuje się że te pierogi albo były jakieś "dawnej świeżości" albo coś spartoliliśmy w kuchni.

Wracaliśmy do Wrocławia, chcieliśmy pójść na sky tower więc zależało nam na czasie gdyż o 19:30 miałem pociąg powrotny.

Pociąg opóźniony był 17 minut, więc jak tylko wysiedliśmy we Wrocławiu zaczęliśmy po prostu biec.


Od dworca PKP pod SKY TOWER - em byliśmy w zaledwie kilka minut lecz niestety był już zamknięty. Poszliśmy na tramwaj i wysiedliśmy w okolicach Arkad. Wróciliśmy na dworzec i ja już czułem praktycznie 100% zmęczenia, mimo że Kamili energia silnie rozpierała.

Po 30 minut musieliśmy się pożegnać :/
To był z całą pewnością najlepszy dzień mojego życia, ale trzeba będzie go powtórzyć bym nie był taki przymulony następnym razem ♥

Ja mimo wszystko dziękuje wam za przeczytanie posta i mam dla was dwie uwagi:
  1. Sprawdzajcie świeżość w produktach
  2. Uważajcie na e-podróżnik w okresie świąt, nie zawsze pokazuje tego co jest na rozkładzie papierowym.
Dozobaczenia ;p

2 komentarze:

  1. Jeju najlepsze sprawozdanie jakie napisałeś <3 Nie mogę uwierzyć, że ten dzień był tak niedawno, rzeczywiście pozytywna energia mnie rozpierała co aż się sobie sama dziwię heh xd. Swoją drogą muszę mimo wszystko wytknąć Ci parę błędów :
    - jak to w pociągu nic się nie działo, przecież przez dłuższą część podróży gadaliśmy przez telefon xd
    - pociąg opóżniony był 25 minut xd
    W sumie nie takie duże błędy, ale żebyś wiedział xd. Jeszcze raz dziękuje za dzień, i bardzo się cieszę że się trip podobal :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest motywacją :)

O mnie

O mnie
Armin - 17 lat
Interesuje się fotografią, informatyką i całkiem nie dawno podróżami

Blog jest o wszystkim i jednocześnie o niczym :)
Znajdziesz tu różne motywujące posty, D.I.Y, oraz wiele innych.

KONTAKT: arminhelminski997@gmail.com

Statystyka

Popularne

Zostań na dłużej

Strzałkę w górę dostarczyły profilki.pl